Gra na instrumencie aktywizuje mózg

Myśl tygodnia: Muzyka jest cudownym eliksirem młodości mózgu

W poprzednim numerze tygodnika przestawiłem 5 –  punktowy program codziennego treningu mózgu. Na pierwszym miejscu jest  gra na instrumencie. Dlaczego na pierwszym? Otóż badania naukowców wykazały, że gra na instrumencie jest najlepszym  sposobem aktywizacji mózgu. W dniu, w którym to przeczytałem, postanowiłem: codziennie gram na skrzypcach cały koncert a -moll Vivaldiego. Dlaczego akurat ten koncert? Grałem go z pamięci na egzaminie końcowym w szkole muzycznej w Prudniku, moim ukochanym rodzinnym mieście.
 I robię tak, jak postanowiłem. Oprócz tego gram piosenki zapamiętane z dzieciństwa oraz te z obozów harcerskich i studenckich rajdów w Beskidach.
A co masz Filipie dla tych, którzy nie umieją grać na instrumencie? ŚPIEWANIE !!! Moja mama jako młoda kobieta śpiewała w domu krzątając się przy domowych zajęciach. Do dziś pamiętam jej piosenki. Możesz też śpiewać w chórze, przy ognisku i na weselach.
Dwie sąsiadki z naszej ulicy śpiewają w chórze polsko – niemieckim w Wałbrzychu i jeżdżą z występami po całej Europie. Chór działa przy stowarzyszeniu kierowanym przez Dorotę Stempowską, sędziwą kobietę o młodym mózgu. Kobietę, która znała księżnę Daisy – jej rodzice pracowali u księcia na zamku Książ, a ona do dziś mieszka na terenie zamkowym. To taka ciekawostka. A oto  inna.
Przy wielu kościołach  istnieją chóry parafialne. Jeden  z nich w Czarnym Borze k. Wałbrzycha. Tam chór parafialny śpiewa  na góralska nutę pod kierunkiem organisty Jarosława Janika. Skąd góralska nuta? Mieszkańcy góralskiej wsi w poszukiwaniu ziemi przenieśli się po wojnie do Czarnego Boru. A więc są to prawdziwi górale i góralki z Podhala (i ich potomkowie).
Trzydzieści lat temu jeszcze śpiewało się na weselach. Gdy jeździliśmy z żona na mazowieckie wesela, śpiewaliśmy tam ze wszystkimi: Siadła pszczółka na jabłoni i otrzepuje kwiat. Czemu żeś mi moja miła zawiązała ten świat? Jam ci świata nie wiązała, zawiązał ci go ksiądz, jam cię tylko pokochała, tyś mnie nie musiał wziąć…Może warto powrócić do śpiewania na weselach, imprezach rodzinnych, przy ogniskach? Nasze mózgi będą buzować z rozkoszy.
Piszę to przy pieśniach Nikitinów, małżeństwa rosyjskich  bardów. Prichodit wremia… ludi gołowy tieriajut… i eta wremia nazywajetsa wiesna . Już niedługo wiosna, a z nią ogniska w ogrodzie. Ze śpiewem.
Kategorie: Bez kategorii

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.