Są takie książki do których powracam wielokrotnie. Jedną z nich była książka „Grek Zorba” Nikosa Kazantzakisa. Wiele lat temu był taki czas, że czytałem ją na okrągło. Kończyłem i zaczynałem od nowa. Znajdowałem w niej jakiś niezwykły urok, poezję. Podziwiałem Zorbę i złościłem się na Szefa, że pozwolił zabić wdowę, że nie stanął odważnie w jej obronie. Pół roku temu znowu wróciłem do „Greka Zorby”. W połowie poczułem, że już nasyciłem się tą książką i nigdy do niej nie powrócę.

Rok  temu pożyczyłem od synowej książkę „Radykalne wybaczanie” Colina Tippinga. Przeczytałem mniej więcej jedną czwartą i odłożyłem. Nie przebrnąłem przez tę książkę. Teraz pożyczyłem ją po raz drugi, czytam i odbieram ją zupełnie inaczej. Nie mogę się nadziwić, że za pierwszym razem mnie nie wciągnęła. Widocznie wtedy jeszcze do niej nie dojrzałem. Teraz jestem nią zafascynowany. Dostrzegam w niej takie perełki, jak stwierdzenie, że radykalne wybaczenie polega na uwolnieniu się od roli ofiary.  

Kategorie: Bez kategorii

20 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.