Hipokrates powiedział, że najlepsze obuwie to brak obuwia.

Chodzenie boso to kontakt z ziemią i hartowanie organizmu. Pod warunkiem, że chodzi się boso nie po asfalcie czy betonie, lecz po gołej ziemi, po trawie lub  naturalnych kamieniach. Ja od lat praktykuję poranne przejście w górę naszego ogrodu (położonego na stoku) i z powrotem. Robię to latem (po  trawie) i zimą (po śniegu). Ostatnio zacząłem to robić kilka razy dziennie. Po pierwsze to doskonały przerywnik w pracy umysłowej, siedzącej. Po drugie, kontakt z gołą ziemią powoduje, że pozbywam się skutków promieniowania elektromagnetycznego, wydzielanego przez komputer i inne urządzenia elektroniczne znajdujące się w domu. Po trzecie – jest to przyjemny i skuteczny sposób hartowania organizmu.

W tej chwili jestem w Zagórzu Śląskim. Za chwilę wyjdę z hotelu i przejdę swój codzienny odcinek boso  po gołej ziemi wzdłuż jeziora.

Kategorie: Przemyślenia

8 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.