Historia Marka, który przeżył piekło, lecz nie poddał się i osiągnął wolność finansową

(odcinek 3)

Kiedy ojcu znudziła się ta zabawa, wstawał i zataczając się próbował nieskoordynowanymi ruchami otrzepać się z brudu i śladów łap Reksa. Był bardzo przywiązany do swojej starej, pogiętej i zniszczonej teczki. Jak Reks go przewracał, teczka wylatywała mu z rąk. Szukanie jej powodowało u niego agresję i wulgarne, nie do powtórzenia, słowa. Z tym bukietem pięknych słów na ustach wkraczał na chodniczek prowadzący do domu. Po sposobie otwierania drzwi wejściowych, które już dawno wymagały remontu, rozpoznawałem wielkość ładunku, jaki zatankował ojciec i zgadywałem, co z tego ładunku wybuchnie. Zamykając, a właściwie z niesamowitą siłą trzaskając tymi zniszczonymi drzwiami, wypowiadał prawie zawsze te same lub podobne słowa „… gdzie jesteś k… szmato? Obiad jest?” Wiele wyzwisk padało pod adresem matki. Największą dla mnie wówczas tajemnicą było: za co? Czy było coś, o czym nie wiedziałem? Co ona mu zrobiła? Byłem przecież z nią cały dzień. Prawie o wszystkim wiedziałem. Z kim się spotyka w ciągu dnia, co robi, dokąd chodzi. Nie mogłem zrozumieć – dlaczego? Mój prawie piętnastoletni umysł nie był w stanie pojąć przyczyny takiego zachowania ojca wobec mamy.

            Wiedział, że mama chowając się przed nim siedzi w pokoju przy maszynie i szyje. Jak nie wstała, żeby wyjść mu naprzeciw, wrzeszczał, dlaczego jej nie ma w kuchni i nie stawia jeszcze obiadu na stół? Jak stała przygotowana z obiadem, to krzyczał, że nic nie robi cały dzień, tylko stoi przy garach, a jemu się jeść nie chce. Jak robiła coś na podwórku to źle, bo powinna szyć i czekać z obiadem. Nic nie rozumiałem z tego. Po co dwoje ludzi jest z sobą, po co dwoje ludzi chce być z sobą, a potem się tak zachowują? Jak to było właściwie na początku ich znajomości? To niemożliwe, żeby tak było przed ślubem czy krótko po nim. Analizowałem, często pytałem o to mamę. Na początku, jak byłem mały, mama wszystko taiła tłumacząc ojca, że taki zły to on nie jest, że właściwie jest chory. Ja ciągle pytałem, kiedy tata wyzdrowieje, a ona mówiła, że mam być cierpliwy, że wkrótce. I tak lata mijały. Wzrastałem w tej chorobie ojca coraz więcej rozumiejąc i coraz rzadziej dawałem się matce zbić z tropu. Nie mogłem zrozumieć jednego – dlaczego mama tak musi cierpieć? Przecież pani Fijałkowska z naprzeciwka poradziła sobie ze swoim mężem pijakiem. Parę razy była milicja i nie widzę pana Ziutka już kilka lat. Mama nigdy nie wezwała milicji, bo uważała, że na męża nie można donosić.

Tym razem było trochę inaczej. Wpadł oczywiście do pokoju, gdzie mama próbowała coś z materiału skroić. Próbowała, bo wbiegając za ojcem do pokoju zauważyłem, jak trzęsą się jej ręce. – Co szmato robisz ? – wrzeszczał. – Dlaczego k… nie ma obiadu. – Już idę ci przygrzać – jęknęła. Jęknęła, bo w jednej chwili dostała z otwartej ręki w twarz. Zatoczyła się. Chciała pokazać, że jest silna, lecz na nic się to zdało. Ojciec popchnął mamę tak mocno w kierunku szafy, że nie wytrzymały drzwi i urywając się z zawiasów wpadły razem z nią do środka. Ja jak zwykle stawałem między nimi i prosząc, aby tata przestał mamę bić starałem się mu przytrzymywać ręce. Czasami mi się to udawało, jak był bardziej pijany, ale i tak dziwiłem się, skąd u niego tyle siły, przecież przed chwilą ledwo szedł. Tym razem jednak agresja ojca i jakby gwałtowne wytrzeźwienie spowodowały, że wpadłem z drzwiami i matką do szafy. Coś we mnie pierwszy raz pękło. Dosyć tego, dosyć, od dzisiaj nas nie uderzysz. Leżałem na skulonej i płaczącej matce z przygotowanymi nogami do obrony. Bałem się. Bałem się, że to będzie inna awantura niż poprzednie. Równocześnie wiedziałem, że tak dalej być nie może. Muszę się bronić inaczej. Jak jednak można się bronić nie uderzając ojca? No ale jak można uderzyć ojca? W czasie, gdy te wszystkie myśli błyskawicznie chodziły mi po głowie, ojciec dopadł do nas. Kopiąc wystającą nogę matki przymierzał się do złapania jej za włosy i chciał wyciągnąć ją z szafy. W tej chwili zadzwonił dzwonek u drzwi. Dzwonił sąsiad, pan Kazik. Dzwonił, chociaż drzwi były uchylone. Wiedziałem, wiedziałem, że jesteśmy uratowani.


16 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.